Jej kochankowie - Józef
Fragment powieści: Na szerokie rozłogi, na dalekie pola puste owiane melancholią jesienną padały ostatnie promienie słoneczne. Czysty błękit niebios zwolna ciemniał, różowił się coraz bardziej zachód przechodząc w krwawą łunę, otaczającą kuliste słońce, zniżające się ku odległym sinawym borom.